Etykiety

czwartek, 12 maja 2016

Cellulit kontra ja

Obiecałam, że wrócę do tematu. Więc jestem.

Jak napisałam we wcześniejszym poście (niewtajemniczonych odsyłam tu )
wzięłam się ostro do pracy aby jak najszybciej zwalczyć ten mój cellulit.

                  Przejrzałam internet jak się w ogóle za to dziadostwo zabrać i znalazłam masę porad. Oczywiście nie sposób stosować wszystkiego, więc wybrałam sobie kilka rzeczy, które naprawdę systematycznie od około tygodnia przestrzegam. Podeszłam do sprawy poważnie, mam dużo samozaparcia i pozbędę się tego jak najszybciej. Dziewczyny innej metody nie ma. Po prostu trzeba się wziąć za siebie bo samo nie zniknie, wręcz przeciwnie będzie coraz gorzej. I najważniejsze jest aby robić to codziennie. Systematyczność jest naszym sprzymierzeńce.

Przede wszystkim ruch

Po pierwsze znalazłam sobie zbiór takich ćwiczeń które wykonuję każdego dnia. Wiadomo na początku było to około 10 minut ale stopniowo zwiększam czas i ilość powtórzeń owych ćwiczeń jestem już tak przy około 35 minutach. na początku było strasznie, wszystko mnie bolało i pojawiły się zakwasy. Dla mnie oznaczało to tyle, że jednak z tą moją sprawnością nie było aż tak super jak sądziłam zanim zaczęłam ćwiczyć. Więc na pewno ta gimnastyka jest mi potrzebna. Co ważne przy doborze ćwiczeń należy dobrać takie, które będą działać na te miejsca w których macie cellulit. Ja skupiłam się na pośladkach i tylnej części ud.





             Myślę sobie, że jak dojdę z tymi ćwiczeniami do około godziny to na dzień mi w zupełności starczy. Po prostu na więcej nie znajdę czasu. A poza tym takie ćwiczenia potrafią naprawdę ostro dać w kość. 

Drugą rzeczą, za która się wzięłam jest jazda na rowerze. To akurat dla mnie wielka przyjemność. Uwielbiam to robić ale ostatnio ten sport zaniedbałam. Po porostu w ciągłej gonitwie na wszystko brakuje mi czasu. Ale znalazłam go. W tych przejażdżkach towarzyszy mi córka. Jeździmy około pół godziny. Nie jakieś wyścigi ale spokojna jazda, taki relaksik. Mamy wtedy czas na małe pogaduchy, więc czas ten na pewno nie jest zmarnowany.

Kosmetyki i pielęgnacja

      To tyle jeśli chodzi o ruch. Dalej zainwestowałam w kosmetyki i inne przybory niezbędne do walki z tym kobiecym problemem.

Peeling
Zanim zaczniecie stosować kremy trzeba oczyścić skórę tam gdzie jest owy cellulit. świetnie do tego nadaje się peeling z kawy! Tak, tak z kawy, a raczej z fusów od kawy. Można kawkę wypić i potem użyć pozostałości, bądź wziąć kawę nie używana, oczywiście zmieloną dodać do niej oliwy, bądź oliwki dziecięcej i powstałą papką masować skórę. Zrobi się gładka, usunie się stary zrogowacony naskórek. Po zabiegu ciało należy obficie spłukać z resztek kawy. Oczywiście przyznaję się,że ten peeling to tak maksymalnie 2 razy w tygodniu robię po prostu nie zawsze jest na niego czas.




Oczywiście można użyć też gotowego peelingu dostępnego w drogeriach.

Dopiero po tym zabiegu można stosować kremy antycellulitowe. Również w tej kwestii wybór jest bardzo wielki. Musicie znaleźć coś odpowiedniego dla siebie.

Ja wybrałam serum intensywnie wyszczuplające  i ujędrniające do skóry wrażliwej firmy EVELINE.



           Producent na opakowaniu podaje, że krem błyskawicznie modeluje sylwetkę, przyspiesza metabolizm, efektywnie redukując podskórna tkankę tłuszczową. Co fajne w tym kremie rozjaśnia on również rozstępy i zapobiega powstawaniu nowych, wiec jakby działa na dwie rzeczy na raz.
Po aplikacji daje efekt przyjemnego chłodzenia na skórze. Ja jestem z tego kremu zadowolona, skóra faktycznie jest gładsza i równiejsza.

Efekty

           Z moim cellulitem walczę około 1,5 tygodnia i jak to widzę?  Skóra jest już inna, nie jest już taka szorstka, nie ma już widocznej pomarańczowej skóry co prawda nierówności jeszcze są ale wydają się mniejsze. Oczywiście nic nie działa ekspresowo, dlatego będę dalej stosować moje sposoby mam nadzieję, że uda mi się zwalczyć do lata go całkowicie. Także gorąco polecam, bo naprawdę warto o siebie dbać w każdym wieku.

BOTOKS W KREMIE???

                Dogłębnie wygładzający zmarszczki zabieg z użyciem botoksu jest najpopularniejszym zabiegiem medycyny estetycznej na świecie. Korzysta rocznie z niego około 4 miliony osób, choć jak podają statystyki osób takich (głównie kobiet) może być znacznie więcej. Mimo natychmiastowego efektu wypełniania zmarszczek, nie każdy może zdecydować się na taki zabieg ze względu na wysoki koszt oraz inwazyjność.

Dlaczego o tym piszę?

                 Kupiłam sobie super nawilżająco-napinający krem z białą perłą, który w swym składzie zawiera innowacyjny kompleks proBOTOS. Zgodnie z informacją na opakowaniu owego kremu producent podaje, że sieciowy proBOTOKS daje efekty zbliżone do medycznego botoksu - liftinguje skórę, błyskawicznie ją wygładza i napina, tworząc silnie przylegającą do skóry mikro sieć wspierającą włókna kolagenowe, będące wewnętrznym rusztowaniem skóry. Długotrwałe stosowanie kremu pozwala na zagęszczenie struktur skóry oraz spłycenie nawet głębokich zmarszczek.




                 Producentem kremu jest firma LIRENE. Wcześniej nie używałam kosmetyków tej firmy. Kupiłam wersje kremu na dzień ale producent podaje, że dla pełnego efektu należy stosować też wersję na noc. Nie wiem może się skuszę gdyż krem jest świetny. Użyłam go zaledwie kilka razy i widzę efekty. Mam go w wersji adekwatnej do swojego wieku czyli 35+ choć jeszcze go nie przekroczyłam to spokojnie mogę polecić go dla kobiet już po 30-stym roku życia. W takim wieku chodzi głównie o likwidowanie zmarszczek mimicznych i zapobieganiu powstawania nowych.

                  Już po pierwszym zastosowaniu zauważyłam, że skóra jest bardziej napięta a przy tym wygładzona i bardziej miękka. Ponieważ wraz z wiekiem zmniejsza się ilość kolagenu i kwasu hialuronowego krem ten zapewnia efekt natychmiastowego liftingu. Zawarty w kremie ekstrakt z białej perły opóźnia proces starzenia skóry. Skóra jest nawilżona, a perłowe rozświetlające drobinki dają efekt naturalnej świeżości. Co ważne skóra po użyciu nie jest tłusta, nie błyszczy się, staje się miła w dotyku, jest promienna i wypoczęta.

Zobacz również
Jak dodać objętości włosom cienkim
Męskie nałogi 

poniedziałek, 9 maja 2016

Autorytet

Co to jest autorytet?

           Najprościej mówiąc to osoba lubi instytucja mająca uznanie, ciesząca się popularnością. Cechująca się prawdomównością, szczerością, mądrością i siłą.
Osoba będąca dla nas autorytetem posiada cechy jaki my sami chcielibyśmy mieć. Budzi w nas zaufanie, jest wzorem do naśladowania. Swoją postawą moralną człowiek taki, ma wpływ na poglądy i myślenie innych ludzi. Posiada duża wiedzę, przez którą budzi ogólny szacunek i podziw.

Autorytetem może być też organizacja budząca podziw i uznanie w danym środowisku lub w społeczeństwie. Może to być nauka bądź religia.
Najczęściej świadomy człowiek sam wybiera sobie autorytet, z którego czerpie wzór do naśladowania. Jednak czasem wynika on ze środowiska, w którym się wychowaliśmy. Niemal każdy człowiek ma jakiś autorytet. Oczywiście na przestrzeni lat zmienia się moda w co wierzyć i komu ufać. Czasami w ciągu swego życia znajdujemy kilka autorytetów, w zależności od sytuacji w jakiej jesteśmy i czego aktualnie potrzebujemy


Autorytety dzisiejsze 


1. Duży wpływ na nasze życie ma religia. Dlatego staramy się postępować zgodnie z wiarą i     przykazaniami jakie przekazuje nam religia.
 Autorytetem dla wielu ludzi jest Jan Paweł II. Nauczył nas jak należy pokazywać uczucia i szacunek innym ludziom, jak wybaczać jak poprzez modlitwę i wiarę zbliżać się do Boga. W cudowny sposób potrafił przemawiać do ludzi młodych, przez co na spotkania z nim przybywały tłumy młodzieży, wierzył, że oni są przyszłością kraju.

2. Pierwszym autorytetem dla dzieci są rodzice. To oni uczą nas życia, wychowują i kochają. Często stawiamy ich sobie za wzór, chcemy być w dorosłym życiu tacy jak oni. Bez zastanowienia wielu z nas na pytanie, kto jest dla nas wzorem do naśladowania  odpowie że rodzice albo jedno z nich. Ich autorytety stają się często naszymi autorytetami.




3. Autorytetem głównie ludzi młodych stają się osoby znane medialnie. Są to aktorzy, piosenkarze, modelki itp. Mają wpływ na ich poglądy, starają się ich naśladować. Ubierają się podobnie do nich. Autorytety te bywają krótkie i często ulegają zmianą zgodnie z obowiązująca modą. Są kruche, jednak potrafią wywrócić nie jedno życie do góry nogami.

4. Inne. Może być to nauczyciel, sąsiad lubi inna osoba budząca powszechny szacunek i zaufanie.


Mój autorytet

            Nasuwa mi się taka myśl, że każda osoba musi w coś wierzyć i musi mieć kogoś, kto ją przez to życie przeprowadzi. W obecnej pogoni i jakości życia jest wręcz wskazane aby na chwilę się zatrzymać i pomyśleć o tym co jest dla nas naprawdę ważne. Może trzeba odwiedzić kogoś bliskiego i podziękować mu za to, że jest, za to, że tak wiele dla nas zrobił, za to, że jesteśmy dziś w tym miejscu a nie w innym. Może trzeba to zrobić teraz, w tej chwili, póki jeszcze nie jest za późno.

Ja nie mam już swojego autorytetu wśród ludzi żywych. Oczywiście wiem, że jest, że czuwa, że patrzy jestem tego pewna ale żałuje tych wszystkich zmarnowanych chwil. Człowiek docenia najbardziej to wtedy, gdy już tego nie ma, gdy już nie może nic zrobić. 
To był mój naprawdę wielki autorytet. Człowiek, który nauczył mnie tak wielu rzeczy, który nie narzekał, nie bał się życia, wręcz przeciwnie czerpał z niego całymi garściami. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych, nie był nigdy zmęczony był radosny i pogodny. I przede wszystkim wierzył, wierzył, że jak się czegoś chce to można to osiągnąć, może nie od razu w jeden dzień ale powoli ciężką pracą i determinacją można to zdobyć.
Kiedy czasem mam dość i już myślę, że nie dam rady nagle przypominam sobie Jego i nabieram sił, bo wiem, że on by się nigdy nie załamał. Jest ze mną ciągle i wszędzie-mój autorytet.

sobota, 7 maja 2016

Samotny ojciec- wielki bohater





                Tak, tak- jeśli mężczyzna sam wychowuje dziecko albo dzieci to dla mnie jest bohaterem. Ma z pewnością na swoim koncie więcej sukcesów niż nie jeden sportowiec.
Pewnie niektórzy powiedzą, ze samotna mama to tez bohaterka i maja racje, ale skupmy się w tym poście na ojcach.
               Niewątpliwie nam kobieta zajmowanie się dziećmi i domem przychodzi łatwiej. Z facetami w tej kwestii bywa różnie. Jeszcze nie tak dawno mało kto słyszał żeby ojciec zostawał sam z dziećmi. W ogóle nasze społeczeństwo jest tak nastawione, ze samotna matka to raczej nic dziwnego, już nikt nie robi z tego afery ale samotny ojciec to już coś. No bo jak można zostawić dzieci, bo przecież mamy matczyny instynkt i nam nie wolno. Taki jest nasz polski stereotyp.
Oczywiście uważam, ze porzucenie dzieci nikogo nie usprawiedliwia. Dzieci potrzebują dwojga rodziców. Skoro byli razem, kiedy doszło do poczęcia, to dla mnie jednoznaczne ze powinni je razem wychować. Niestety często dzieje się inaczej. Co jeśli odchodzi kobieta i mężczyzna musi stanąć na wysokości zadania. Przyznajcie, ze można go podziwiać ze się na to decyduje. Widać ze dzieci są dla niego bardzo ważne i właśnie dla nich jest prawdziwym bohaterem. Bo podejmuje trud wychowania, do którego niejednemu brakuje odwagi. Gotowanie, porządki, pranie, prasowanie, lekcje zajęć jest cała masa. Mimo równouprawnienia facetowi w tej roli jest chyba ciężej.


Ale są tacy, którzy dają radę, czasem sami, czasem z pomocą innych. Ale próbują, walczą i się nie poddają. A to wszystko po to żeby zapewnić byt swoim pociechą i naprawdę chwała im za to i chylę ku nim czoła.





              Mam znajomego, który podjął owy trud samotnego wychowania dziecka. Nie dlatego, że partnerka nie chciała, tylko dlatego, że los zdecydował za nich. Pomimo walki-odeszła do wieczności, zostawiając wtedy 1,5 rocznego syna.
                Wiem, że było mu ciężko, on sam wie jak bardzo. Przejść do porządku dziennego z myślą, że zawalił się świat ale jest ktoś dla kogo warto i trzeba żyć dalej. Nie chodzi tylko o te wszystkie obowiązki, które na niego spadły ale też o to, że musiał postawić się całej rodzinie, bo nagle wiele osób chciało wychować syna za niego. Nie zgodził się. Co prawda pomagają mu, ale to on sprawuje nad nim opiekę. I mimo wielu potyczek, mimo wielu niedoskonałości uważam, że radzi sobie super. Chłopak ma dziś 7 lat. Jest wesołym, normalnym chłopcem. Nigdy nie słyszałam, żeby pytał albo wspominał mamę. Pewnie grób odwiedzają regularnie.

              Znajomy jest młody jeszcze ma około 30 lat. Życzę mu aby ułożył sobie życie. Kiedyś słyszałam jak mówił, że czas małemu mamy poszukać. Pewnie przydałaby się jakaś fajna, zaradna dziewczyna, która małego pokocha jak własnego syna. Na razie nie spotkał takiej. Mimo, iż nic mu nie brakuje to pewnie nie wszystkie dziewczyny chcą być z facetem po przejściach. Zastanawiam się czy dziecko może bardzo jakiejś przeszkadzać? Czy może kogoś odstraszać? Jak inni widzą tą całą sytuacje patrząc z boku. Mnie osobiście to wzrusza, a nawet w pewnym stopniu rozczula. Chyba facet, który tak dojrzale zajął się własnym dzieckiem równie dojrzale podejdzie do związku. Czy na ową dziewczynę będzie patrzał z perspektywy dziecka czy raczej skupi się na sobie?

Trudne to pytania. Będę śledzić bacznie jego poczynania i być może jeszcze poruszę ten temat.

piątek, 6 maja 2016

Cellulit?????

      

   Kochani, dzisiaj stała się rzecz straszna. Jak nie trudno się domyśleć po tytule posta,
zauważyłam to, co jak dotąd widywałam tylko u osób postronnych. Pierwsza myśl- no starość jak nic. Teraz się zacznie: siwienie, skrzypienie w kolanach, bóle stawów i inne takie.... No nie ma litości jak widać, nawet takie wrażliwe i przejmujące się wszystkim dusze jak ja to spotyka...ale zacznę od początku.

            To był nawet fajny dzień. W pracy luzy, 8 godzin zleciało w mgnieniu oka i wreszcie weekend, cudowne dni. Zapowiadało się super, miał być grill, spotkanie z przyjaciółmi i ogólny relaks na całego.


Wszystko co piękne szybko się kończy.... 


            Po południu poczułam kobiecy instynkt. Tak, tak to było jak zew natury. Jako, że zrobiło się ciepło lato tuż tuż. Postanowiłam przejrzeć swoją garderobę. Wyciągnęłam sukienki i oczywiście przed wielkim lustrem zaczęłam przymierzać jedną po drugiej. I nawet byłam zadowolona...do czasu, aż stojąc niemal w negliżu, ujrzałam to COŚ na mojej tylnej części ud i pośladkach.

 Szok, niedowierzanie... ja wysoka szczuplutka, dbająca o siebie i ON-pomarańczowy, grudkowaty, brzydki. Dałabym sobie głowę uciąć, że wcześniej go tam nie było. Wydawało mi się, że mnie to nie spotka. Zdrowo się odżywiam, piję wodę, nie prowadzę siedzącego trybu życia i jednak jest. A tu lato za rogiem widać, nie mam obsesji na punkcie wyglądu ale chce się dobrze czuć ze sobą samą. Od razu odechciało mi się tego strojenia przed lustrem. Jednak postękałam przed nim jeszcze trochę i pomyślałam nie chcę tego mieć. Trzeba wziąć się w garść.
 W ruch poszedł internet, gazety i telefon do przyjaciółki. Już dużo wiem o tym dziadostwie i na pewno na to nie umrę:-) To wszystko mówiąc w skrócie przez źle rozkładającą się tkankę tłuszczową. 


Mocne postanowienie

                Od jutra biorę się ostro za siebie. Znalazłam w necie specjalne ćwiczenia na pozbycie się cellulitu. Do tego dochodzi rower, intensywne wędrówki i basen. W najbliższych dniach udam się także do dobrej drogerii po kosmetyki, które pomogą mi w tej walce. Są też specjalne szczotki i rękawice do masażu, więc coś wybiorę na pewno. 

Podobno w miesiąc można pozbyć się tego czegoś. Za jakiś czas wrócę do tematu i opowiem jak sobie radzę i jakie są efekty.

                Dla informacji tekst ten pisałam lekko z przymrużeniem oka. Cellulit faktycznie się pojawił i spróbuję go zlikwidować póki jest nie wielki, ale nie jest to dla mnie jakaś wielka tragedia. A o masaż poproszę męża, on na pewno mi nie odmówi w potrzebie:-) cdn.

Zobacz teraz:
 Cellulit kontra ja  

środa, 4 maja 2016

Pierwsza miłość



Kiedy to było? :-)




          Ale właśnie jak to jest z tym pierwszym zakochaniem?
 Niektórzy twierdzą, ze tak prawdziwie kocha się tylko raz. Że takie uczucie jest najszczersze, najczystsze i pamięta się je na całe życie.
Temat ten jest bliski chyba szczególnie kobieta. To my marzymy jako nastolatki o księciu z bajki, a kiedy w końcu go spotykamy zakochujemy się na zabój. Jesteśmy po prostu szczęśliwe. Tylko ze rzadko pierwsza miłość zostaje z nami na cale życie. Jest pięknie i cudownie ale często jesteśmy niedojrzali aby przenieść to uczucie przez cale życie. Związki takie są zwykle kruche i szybko się kończą.




                   Jak to jest z nami kobietami? 



          My, które skrywamy w sercach wiele tajemnic, czy gdzieś głęboko na dnie nie nosimy tej niespełnionej miłości przez cale życie? Czy kiedy raz oddajemy komuś swoje serce coś się w nas kobietach nie wypala? Czy za drugim razem potrafimy kochać równie mocno?
Znam dużo par, które kiedyś były razem, potem rozstali się a za jakiś czas znowu się zeszli i teraz tworzą szczęśliwe rodziny. Przeznaczenie? A czy po prostu miłość na cale życie? Trudne są relacje damsko-męskie. Zaufać sobie po raz drugi równie mocno jak za pierwszym razem. Zaryzykować, czy całe życie żałować, ze się nie spróbowało? A z drugiej strony mówią ze nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. W tym wyborze kierować się sercem czy rozumem?
 Uff... ile pytań. Znacie odpowiedz choćby na jedno z nich? Podzielcie się.

            Mój mąż nie był moja pierwsza miłością. To nie znaczy, ze kocham mniej, ale na pewno to jest inna miłość. Byłam ostrożniejsza, nie spieszyło mi się, nie naciskałam, nie stwarzałam okazji do spotkań, po prostu zostawiłam to swojemu biegowi, a los i tak nas co rusz stawiał na swej drodze. I przede wszystkim niczego nie udawałam byłam sobą.
Na pewno kolejna miłość jest inna taka dojrzała i świadoma. To nie znaczy ze nie ma w niej szaleństwa, że jej czegoś brakuje, to znaczy, że ja jestem jej pewna i jestem o nią spokojna.




             A pierwsza miłość...no cóż czasem jak ja wspominam chce mi się śmiać ale chyba zawsze będę o niej pamiętać, bo w jakimś stopniu mnie ukształtowała. Jednak, aby być szczęśliwą w teraźniejszości, trzeba pewne rzeczy zostawić za sobą i optymistycznie patrzeć w przyszłość. Po prostu cieszyć się i doceniać co się ma.


niedziela, 1 maja 2016

Sercowe myśli

      

 "Moje serce bije się z rozumem,
a słowa są jedynie odgłosami 
toczącej się walki"


            Gdyby tak dało się pogodzić serce i rozum.... gdyby chciały współpracować ze sobą, gdyby jedno słuchało drugiego... byłoby idealnie. Ale nudno, monotonie, przewidywalnie...
 Kobiety słyną ze swego emocjonalnego podejścia do życia. Wszędzie dopatrujemy się drugiego dna. Lubimy sobie przez to komplikować życie, często zamartwiamy się niepotrzebnie. Taka już nasza natura.Ale ja ją lubię, wręcz jestem z nią związana i nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.

        W mojej głowie każdego dnia rodzi się tysiące myśli. Nie szukam do nich inspiracji, to one znajdują mnie. Widzę je przede wszystkim w otaczających mnie ludziach. Mówiąc najprościej o tym jest mój blog.

         Lubię kontakty z ludźmi. Obserwuje ich, zastanawiam się nad ich słowami, nad ich relacjami i z dnia na dzień postanowiłam o nich pisać.
W moich postach będę wyrażać własne zdanie i własne spojrzenie na otaczający mnie świat. Będzie dużo moich osobistych poglądów, moich przeżyć i dużo wyciągania wniosków.


Będą to takie moje SERCOWE MYŚLI.


Podczas pisania zahaczę czasem o rzeczy, które mnie interesują i którymi zajmuję się na co dzień. Będzie trochę spraw kobiecych, trochę spraw prywatnych i dużo tematów wziętych z życia.

Kształt brwi.

   To dla mnie nieco drażliwy temat.

 Dlaczego?


           Większość moich kobiecych znajomych ,regularnie golą/depilują brwi. Oczywiście nic w tym dziwnego. Uważam, że kobiety powinny dbać o siebie. Nie tylko żeby podobać się płci przeciwnej, ale głównie dla samej siebie, żeby dobrze się czuć samej ze sobą.

          Jednak mam wiele koleżanek, których kształt brwi odbiegają daleko od ideału. Usuwają włoski same, w rezultacie tworzą sobie cienkie o równej szerokości kreski- kreski, bo to co zostaje z brwi już ich raczej nie przypomina. Mało tego, malują te kreski czarną konturówką do oczu i w rezultacie powstaje coś na wzór zdjęcia poniżej.



Podoba się Wam???
         Nie jestem ani kosmetyczką, ani makijażystką ale na pierwszy rzut oka widać, że takie brwi nie wnoszą niczego pozytywnego do wyglądu naszej twarzy. Mimo wszystko nie wiem czemu dziewczyny tak robią. Kompletnie tego nie rozumiem.
             Kształt brwi ma wyglądać jak najbardziej naturalnie. Dlatego regulacja powinna polegać na usuwaniu tylko zbędnych włosków. Sama nazwa brzmi REGULOWANIE a nie usuwanie.

 
       Kształt brwi ma podkreślać naszą naturalność a nie ją zmieniać. Twarz z takimi brwiami wygląda po prostu sztucznie.


Dziewczyny jeśli nie macie pojęcia, jak prawidłowo regulować brwi lepiej oddać się w ręce kosmetyczki. Ona z pewnością zrobi to lepiej.

 Ich kształt miarę możliwości  należy dobierać do kształtu twarzy. Dopiero wówczas podkreślą one nasze naturalne piękno.
 Na poniższych zdjęciach można odnaleźć kształt swojej twarzy i sprawdzić jak powinny wyglądać nasze brwi.








Oczywiście nie z każdych brwi da się wyczarować tak idealne kształty. Jednak należy dążyć aby były zbliżone i jednocześnie zachowały swą naturalność.


     Zawsze można podkreślić ten element urody, jednak makijaż brwi to już zupełnie inny temat....

Zobacz również
Pedikiur 
Jak dodać objętości włosą cienkim 

Jak dodać objetości włosą cienkim?

          Włosy cienkie, pozbawione objętości to prawdziwy dramat dla ich właścicielek. Ciężko się układają i do tego sprawiają wrażenie przyklapniętych.
Jeśli już uda się wyczarować z nich jakąś fryzurę, efekt bywa krótkotrwały. Włosy cienkie szybko tracą na objętości, sprawiają wrażenie przeciążonych a fryzura z upływem czasu wraca do naturalnego wyglądu.

          Sama jestem posiadaczką cienkich włosów. Wypróbowałam już setki kosmetyków przeznaczonych do stylizacji takich włosów. Efekty z ich używania są raczej krótkotrwałe. Używam ich głównie dlatego, że włosy nie są tak obciążone jak po zwykłych kosmetykach. Moje włosy oprócz tego szybko się przetłuszczają i mimo regularnego podcinania końce rozdwajają się.

        Mam jednak kilka swoich sprawdzonych metod na dodanie moim włosom objętości, może którejś z Was przydadzą się takie wskazówki.

1. Fryzura.

 Niestety ale zgadzam się z opinią, że włosy cienkie i pozbawione objętości powinny mieć długość  maksymalnie do ramion, po prostu wtedy wyglądają najbardziej korzystnie. Oczywiście wypróbowałam sama na sobie inne fryzury i wierzcie mi efekt nie był zadowalający. 
        Do takich włosów nie pasują fryzury krótkie, gdyż będzie przez nie wdać skórę głowy i jeszcze trudniej będzie je wymodelować. 
        Natomiast długie, cienkie włosy wyglądają na przyklapnięte i obciążone, wiszą  niczym strączki fasoli i sprawiają wrażenie jeszcze cieńszych niż są w rzeczywistości.

          Najkorzystniejsze fryzury dla cienkich włosów, to mniej więcej coś takiego jak zdjęcia poniżej. Łatwe do modelowania i układania. Co ważne zrezygnujmy z mocnego cieniowania. Pocieniowane włosy wyglądają na jeszcze cieńsze. Jeśli już chcemy cieniować zróbmy to delikatnie tylko przy twarzy wówczas włosy ładnie obejmą twarz.